Oczywiście istnieją wyjątki
Wakacje |włodarzewska opinie |spływy kajakowe„Oczywiście istnieją wyjątki. Chodzi mi tu głównie o maniery krytyczne przyjęte przez „małą krytykę", przez insekcik opiniodawczy wżarty w sierść literatury. Dwie cechy pretensjonalność
1 zadufkowstwo. Styl autorytatywnego wtajemniczenia, ąuasinaukowy, najeżony terminami z lektur seminaryjnych słychać, jak skrzypi krzesło, na które krytyk musi wejść, aby przyłożyć ucho do piersi pisarza. Do utworu przykładane są eru
dycyjne formułki miesiąca czy roku; recenzent musi się wykazać, że jest au courant, ocena zapada przeważnie według klucza personalnego „mała krytyka" ma prawo odstrzału na pewnych autorów, na innych nie. Jeszcze jeden układ zamknięty, bez odniesień społecznych, żyjący wewnętrznymi kryteriami, utwierdzany przez pseudoautorytety — gdyby chociaż potężny czy groźny, ale nie nudny, wzdęty... W nim kategoria specjalna, którą Tomasz Mann określił jako krytykę „drugorzędną i wrogą"; jeśli pierwsi sprzedali swą niestrawność, to ci sprzedają swoje kompleksy. Co jest przyczyną tej dziwnej zajadłości, tych dziecinnych obelg i nie opanowanego rozdrażnienia wobec bądź co bądź mało karygodnego faktu, jakim jest utwór literacki I skąd tyle złej wiary Od wielu lat wyczuwam, że pod tą arogancją i nierzetelnością kryją się jakieś obawy. Utwór może być przez krytyka zakwestionowany, a nawet przekreślony, ale pewien ton świadczy o samoobronie. Przed czym Przed rodzajem wyobraźni autora przed jego światopoglądem może przed stylistyką Nic przed niebytem. Nikt tak jak recenzenci nie boi się zapomnienia. I nikt prócz recenzenta nie wie, ilu jego poprzedników pochłonęła niepamięć. Autorzy sprzed stu lat, nawet ci niewiekopomni, przetrwali chociażby w podręcznikach szkolnych; ale ich krytycy kto dziś wymieni ich nazwiska tych, co recenzowali np. poezje Niemcewicza czy tomy Kraszewskiego Wymienić je potrafią tylko ich następcy. Oni wiedzą. Oni zdają sobie sprawę z tego, że każdy pisarz jest lepiej chroniony przed czasem, że ma — nawet najskromniejszy — większe od nich szanse przetrwania; i to jest najgłębszy z kompleksów resortu „małej krytyki". Mści się więc z góry za owo przekleństwo niepamięci, popełniając setki drobnych nadużyć i nieuchwytnych dla oka podłostek. Ale przecież zawsze jest ktoś, kto je śledzi. Każdy recenzent ma swego bohatera, którym jest autor książki. Bohatera żywego i rzeczywistego — bohatera, który widzi i sądzi. Ach, ja bym się bał... ja bym uważał...“(9)
<<<< Starał się nie myśleć
| Lecz ciało odmawiało >>>>
Porcelana ręcznie malowana |Buty damskie |zarabianie na zakladach