Wieczory spędzaliśmy w brytyjskim
Betsson |regały sklepowe |miedź„Wieczory spędzaliśmy w brytyjskim kasynie. Ze zdziwieniem patrzyłem, jak potrafią bawić się angielscy oficerowie, i to wszyscy bez wyjątku, od najmłodszego do najstarszego stopniem. Znikała gdzieś ich sztywność i powściągliwość. Wspólne śpiewy, płatanie sobie wzajemnie kawałów, dowcipy i gry towarzyskie. O godzinie 22.00, tuż przed zamknięciem baru, rytualny toast „Gentlemen, the King!" — Panowie, za króla! — wznoszony przez najstarszego oficera kieliszkiem złocistej whisky.
Powróciłem wreszcie do pułku. Tym razem jakoś nikt o nic mnie nie pytał. Wkrótce zresztą zostałem powołany na kurs łączności pod Glasgow. Po kilku dniach przeniesiono mnie na szkolenie kwatermistrzowskie w okolice Newcastle, potem do innej jednostki i na koniec do „szwadronu sztabowego" w Londynie. W ten sposób zatarto za mną wszelkie ślady. Zniknąłem z pola widzenia dotychczasowych przełożonych, kolegów i znajomych.
Przetrzymać za wszelką cenę
Wiosna 1943 roku. Nocny ekspres z Londynu do Szkocji. W tym samym pociągu cała nasza grupa — dwudziestka kandydatów na cichociemnych, dla uniknięcia ciekawskich spojrzeń rozlokowana w różnych wagonach. Jedziemy na kurs zwany korzonkowym.“(4)
<<<< Następnego dnia Kalibabkę
| Druga faza rozpoczęła >>>>
przynęty |A teraz drinki |Apartamenty nad morzem